Zatkany nos

Zatkany nos

DOCISKASZ się.

Chcesz być lepszy niż jesteś.

Zbyt dużo od siebie wymagasz. Nie jesteś Sobą. Walczysz.

Nie dajesz sobie spokoju, relaksu, wolności. Bez dociskania się dla siebie, świata i innych.

Masz silną kontrolę. Musisz panować nad tym co się dzieje. Twoje życie jest planem. Realizacją celów. Nie pozwalasz rzeczom i sytuacjom po prostu się dziać, ale musisz je z głowy poukładać.

Ciągle działasz z głowy. „Tu trzeba zdążyć”. „Jeszcze to zrobić”. „To zaliczyć”. Jesteś zaliczaczem, a nie czuciowcem. Zaliczasz rzeczy, ale nie żyjesz. Odhaczasz je po łebkach.

Nie pozwalasz sobie odpocząć. Nie słuchasz swojego ciała, które mówi „wyluzuj”, „Nigdzie nie musisz się spieszyć. Nic ci nie ucieknie. Nic nie stracisz.”

Chcesz wiele rzeczy jednocześnie. Masz lęk, że coś stracisz.

Za dużo

Za dużo… Za dużo wszystkiego! Nie bierz tyle na siebie. Odpocznij. Nie musisz być na posyłki wszystkich wokół. Nie musisz realizować wszystkich zadań, bo i tak większość w konsekwencji nie ma znaczenia.

Jesteś zapchany. Zapchany nadmierną ilością bodźców. Wydarzeń. Tematów. Intensywność wydarzeń przerasta Twoje możliwości.
Chcesz wziąć na siebie więcej, niż jesteś w stanie zmieścić

Nie zgadzasz się ze światem. Nie potrafisz go uznać, zaakceptować. Zaakceptować zachowań konkretnych ludzi. A przy tym nie umiesz się obronić i nic nie mówisz. Zaciskasz się więc.

Za dużo myślisz. Kombinujesz i analizujesz, zamiast pozwolić rzeczom po prostu się dziać, spontanicznie, bez układania, przygotowania. Musisz mieć plan. Wykonać plan.

Nie pozwalasz sobie odpocząć. Wciąż wymagasz od siebie więcej i więcej. Jakbyś miał być super wydajnym robotem. Wymagasz od siebie mega wydajności. Zajeżdżasz się. Chcesz być doskonały, perfekcyjny.
Nie dajesz sobie przyzwolenia na odpoczynek, na przyjemność. I nie chodzi o przyjemność dzikiego seksu lub alkoholu. Chodzi o ciepła herbatkę, o wyjście do lasu, o masaż. O coś, co zrobisz nie zaliczając, ale ciesząc się tym, przeżywając swój wewnętrzny spokój.

Uważasz, że życie ma sens tylko wtedy gdy dużo robisz. Gdy jesteś wydajny.
Tak jakby sukces twojego życia polegał na byciu ciągle spiętym. W tym spięciu musisz kogoś zagrać. Odgrywać jakaś rolę. Kogoś pewnego siebie. Kogoś wyedukowanego, kogoś inteligentnego. Nie pozwalasz sobie na bycie SOBĄ. Czasami niedoskonałym, czasami zwyczajnym.
Nie pozwalasz sobie na NIE bycie doskonałym
. Musisz być najlepszy. Boisz się być gorszym. Nie masz wewnętrznego spokoju, bo boisz się, że przegrasz. Że ludzie nie zaakceptują cie takim, jakim jesteś.

Ciągle wiec gonisz. Spinasz się. Udajesz. Odgrywasz kogoś, kim nie jesteś. Ze strachu.

W wyniku tego stajesz się zły. Wściekły, gdy coś szybko Ci nie wychodzi lub ktoś robi coś nie po Twojej myśli.

Wciąż myślisz. Za dużo myślisz.
Zamiast po prostu ODDYCHAĆ, żyć, wciąż myślisz. Za dużo analizujesz życie, za mało żyjesz.

Cały czas gdzieś pędzisz. Nie potrafisz się zatrzymać.
Nie znasz pojęcia luzu. Cały czas MUSISZ coś robić. Nie potrafisz odpuścić.
Wciąż walczysz. Musisz postawić na swoim. Nie potrafisz żyć beztrosko. Z zaufaniem do siebie i wiarą, że cokolwiek się wydarzy, będzie dobrze.
Z wiarą, że nie musisz wciąż zap****ać za trzech.

Zaciśnięty nos jest dla ciebie informacją, rodzajem radaru, że się zajeżdżasz (pomimo że wydaje ci się, że jesteś wydajny). Jesteś pełny niszczących Cię emocji.

Przyzwyczaiłeś swój organizm do pośpiechu.
Udajesz kogoś, kim nie jesteś.

Nie jesteś prawdziwy

Boisz się wyrazić siebie prawdziwego. Ze strachu przed oceną, krytyką. Boisz się odrzucenia przez innych. Lepiej więc nic nie mówić. Ważysz słowa. Kontrolujesz ciało. Spinasz głowę.
Zatkany nos to strach przed prawdziwym wyrażaniem siebie. Dusisz swój wyraz, bo boisz się reakcji drugiej strony.
Nie jesteś lekki w słowie. Zaciskasz swoje dobro. Nie wyrażasz swojego dobra, bo od razu projektujesz czyjś atak, więc z leku umniejszasz swoją osobę i dusisz swój potencjał. Zaciskasz się, by być mniejszym niż możesz być. Boisz się być duży i prawdziwy, naturalny.

Spinasz się. Ściskasz. Zaciskasz całą twarz.

Boisz się być sobą. Boisz się konfrontacji z innymi i obrony siebie. Obrony swoich wartości. Niczym dziecko w strachu przed rodzicami, ze strachu nie wyrażasz prawdziwego siebie.

Rozwiązanie

Odważ się być sobą. Odważ się być naturalny i spontaniczny. Nie myśl za dużo. Nie umniejszaj siebie. Jesteś wartościowy i masz swoje zdanie, i unikalny sposób patrzenia na świat. Bądź SOBĄ, a nie kimś mniejszym – z lęku, że prawdziwego Ciebie nikt nie zaakceptuje.

Nie twórz życia według planu. Naucz się zaufania. Wiary, że to, co obecnie daje Ci życie jest dla Ciebie najlepsze.
Nie walcz z tym, co się dzieje.

Pozwól sobie na zrobienie tego, na co autentycznie masz ochotę. Nie z buntu, ale z odwagą podążania za tym co wewnętrznie czujesz.

Skup się na naturze, na swoim ciele. Wyjdź do lasu. Odpuść. Poruszaj się, ale nie dla bycia sprawnym, fit i szczupłym, ale jak dziecko – dla radości zabawy. Wyjdź na rower. Poczuj wiatr we włosach. Poczuj radość życia. Spotkaj się z ludźmi. Ale nie na piwie, ale w radości współbycia.
Poczuj ponownie, jak to jest nie wymagać tyle od siebie. Jak to jest być dla siebie dobrym? Czułym i serdecznym.
Jak to jest być nie na czasie. Nie pędzić za każdym newsem, wiedzą, kasą.

Jak to jest ponownie być dzieckiem?

Jak to jest kochać siebie?

Poczuj ciepło do samego siebie. Nie dociskaj się tak, jak wydaje ci się, że musisz. Że inaczej nic nie osiągniesz. Nie musisz robić więcej, niż jesteś w stanie.
Zrelaksuj się. Idź do domu. Odpocznij.
Bądź dobry dla siebie.

Nie przyspieszaj. Zwolnij. Świat się nie zawali. Nie wyrzucą Cię z pracy. Będziesz mógł swobodnie oddychać własnym życiem. A nie czyjąś fiksacją na szybkie życie, zaliczanie, osiąganie celów, pogoń za kasą i rzeczami, ze strachu przed tym, że zabraknie. Poczuj siebie i swoje prawdziwe potrzeby.

Naucz się być dla siebie czułym, dobrym, wrażliwym i serdecznym.
Naucz się odpuszczać. Naucz się nie być perfekcyjnym.

***

Odetkany nos to swobodny oddech. Swobodne, luźne życie.
To nie wycofywanie się.

Oddycham luźno i swobodnie,
Bez lęku przed tym jak ktoś mnie oceni.
Bez wycofywania się z interakcji z ludźmi.
Bez ataku na ich osoby i ich poglądy

Swobodny oddech oznacza akceptację tego, że ludzie są jacy są.
To nie walka z ludźmi i ich podejściem do życia.
To, że ktoś wyraża coś przy użyciu ekstremalnych emocji, nie oznacza wcale, że Cię atakuje.
A jeśli rzeczywiście Cię atakuje, to nie oznacza wcale, że to z Tobą jest coś nie tak. To tylko jego postrzeganie rzeczywistości. Jego punkt widzenia.
Najważniejsze, by znać swoją wartość, wiedzieć kim się jest, wiedzieć gdzie się zmierza i czego potrzebuje na dany moment.

Nie musisz dopasowywać się do innych.
Nie musisz też buntować się na nich i iść w przeciwnym „swoim” kierunku. Często ten „swój” kierunek, nie jest kierunkiem własnym, ale buntem na innych – kontr-kierunkiem wobec innych.

Prawdziwe podążanie własną drogą jest SWOBODNE.
Czuję luz przy ludziach.

Zaciśniety nos to dociskanie się, by kogoś przekonać.
To czasami granie ofiary, która czuje się gorzej traktowana.

Swobodny nos to swobodne bycie przy ludziach. A swobodne bycie przy ludziach, to bycie Sobą.
Bycie Sobą nie oznacza dopasowywania się do innych, ale też nie oznacza buntu przeciwko nim. Bycie sobą to podążanie za swoim czuciem. Nos jest reprezentantem czucia. Ciało nie rozróżnia metafor. Jeśli nie decydujesz się podążać za własnym czuciem, to po co nos ma być aktywny? Jest przecież bezużyteczny.

Swobodny oddech to swobodne bycie sobą.
Cokolwiek ktoś o Tobie mówi.
Jesteś powietrzem, słowa innych tylko przepływają przeze Ciebie. Nie musisz z nimi walczyć, ani im ulegać, jeśli tego nie czujesz.

Swobodny oddech to poczucie, że życie jest lekkie, swobodne. Oddycham lekko i łagodnie.
Bez docisku, bez mega sportu, przetleniania się, maratonów i wymagania od siebie bycia Supermanem.

Jestem swobodny, oddycham pełną piersią.
Lekko i swobodnie.
Podążam swoją drogą. Nie w buncie, ale w wyniku czucia siebie i swoich potrzeb.

5 komentarzy to “Zatkany nos”

  1. Marcin napisał(a):

    Bardzo ciekawy tekst. Zmusza do refleksji. Trafność określeń aż czasem boli. Dzięki

  2. Anonim napisał(a):

    A kto będzie zarabiał pieniądze?

    • Psychosomatyka.info napisał(a):

      Ego broni się na każdy możliwy sposób.

      A czy trzeba zarabiać pieniądze zarzynając siebie?
      Czy są sposoby na zmianę swojego podejścia do wykonywanej pracy i życia, aby nie wykańczać siebie?

      Oczywiście, zawsze możesz powiedzieć, że nie ma ucieczki. Nie ma sposobu na rozwiązanie tematu. „Takie życie” i pozwolić się wewnętrznie niszczyć.

      Tu nie chodzi o rezygnację z pracy. Chodzi o zmianę swojego podejścia.
      To nie praca nas wykańcza, ale nasze podejście.

  3. zapracowana napisał(a):

    dobre !!!

  4. Ola napisał(a):

    Jestem skłonna uwierzyć w psychosomatykę po przeczytaniu tego tekstu, który pasuje jak ulał do mojej osoby i skłonił mnie do refleksji nad sobą….

Skomentuj:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.